Podróże kulinarne #57 Warszawa Wschodnia by Mateusz Gessler

pf_1483478743

Bardzo chciałam odwiedzić ten lokal … słyszałam o nim wiele dobrych rzeczy … już nawet kilka razy prawie wstąpiłam w jego progi, ale za każdym razem coś przeszkadzało w zaznaniu kulinarnych gesslerowskich rozkoszy … widać ktoś nade mną czuwał i za każdym razem przeszkadzał w dotarciu w jego jakże gościnne progi.  Wystrój lokalu, muzyka na żywo, przywitanie w progu z jakże staropolską gościnnością … zapowiada się cudownie …

Zapowiada … ale jak to mówią „dobre złego początki”.  To co było uważane za wadę (w ustach Pana taksówkarza) nam jak najbardziej odpowiadało … loftowe wnętrze,  brak intymności … lubimy takie klimaty… Co dalej … pyszny pieczony na miejscu chlebek wieloziarnisty … bułeczki (szkoda, że nie ciepłe) oraz masełko … wydaje mi się, że jak na taki standard lokalu wypadałoby aby przynajmniej każdy z gości dostał swoje masełko … a nie na środku jedna mała miseczka … można by było zainwestować w pietruszkę i ząbek czosnku i przełamać tą nudę w maślanym menu. Menu wygląda świetnie … bardzo dużo dobrych rzeczy … zamówiliśmy Tasting menu aby nie przeoczyć żadnej perełki kulinarnej … Do tego butelka wina … kelner Maciej przyniósł nam otwartą już butelkę zakręcanego wina i z rozmachem zaczął nalewać do kieliszków … na nasze zdziwienie, że „otwarta” kelner stwierdził „że z zakręcanymi winami zawsze tak robią”. Rozpoczyna się nasza kulinarna podróż …podróż przez mikro porcje …  marynowany śledź w oleju lnianym (bardzo smaczna i delikatna propozycja i jak się później okazało najlepsza z wszystkich dań), befsztyk tatarski … poprawny ale jak to mówią „d… nie urywa”,  pierogi ruskie …ciasto lekko rozgotowane, ptysie zapiekane z kozim serem … fajna propozycja jakkolwiek dość wyrazista i nie wszystkim może odpowiadać, zupa grzybowa – byłaby naprawdę smaczna gdyby grzyby były  dobrze doczyszczone i z każdym kęsem nie wyjmowałabym z buzi dziwnej suchej treści, dorada z grilla – mi smakowała natomiast Krzysztofowi raczej nie,  o medalionach z jelenia napiszę zaraz … tą paradę potraw zamykał tort dacquoise słodki tak że aż zęby bolały.  Medaliony z jelenia … hmm… były smaczne ale … tutaj po raz pierwszy w restauracji zdarzyła mi się taka sytuacja … zabawna? żenująca? zaskakująca? … cóż oceńcie sami … Pan kelner przyniósł porcje … 4 małe kawałki mięsa i postawił na stole … po niespełna dwóch minutach inny kelner przybiegł i z informacją że przecież mamy menu degustacyjne to dostaniemy inne talerze … za chwilę „przyszły” 2 medaliony z kopytkami … czy było to profesjonalne zachowanie? Czy w takiej sytuacji wydzieralibyście klientowi talerz spod nosa?

Są miejsca gdzie chętnie wracam. W Warszawie Wschodniej muzyka była piękna … nastrój fantastyczny (wręcz momentami byłam rozbawiona całą sytuacją), ale posłuchać muzyki to pójdę do filharmonii. Dania były poprawne ale nie zaskakujące i nie zachęcają mnie do powrotu. Obsługa sali … wydaje mi się, że to nie te standardy na firmowanie tego nazwiskiem Gessler …

Mateuszu nie idź tą drogą…

Dobranoc….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *