Podróże kulinarne #77 Solec 44 Warszawa

Kuchnia Aleksandra Barona … Solec 44 …. jego królestwo kiszonek i innych wynalazków … smacznie? Intrygująco? Zaskakująco? Czy może po prostu doświadczenie do którego niekoniecznie chce się powracać… Czy ja wrócę? Hmmm … dobre pytanie … Jak Szef Baron kiedyś napisał „Taki miał być cel, żeby wytrącić z przyzwyczajeń smakowych” … tylko czy ja chcę być wytrącona…

Do wszelkich nowości podchodzą ostrożnie, aczkolwiek ich nie unikam.  Solec 44 to miejsce ascetyczne, proste (ale nie prostackie) z klimatem. Z karty wybrałam raczej pozycje nie budzące moich negatywnych emocji … tatar z sarny, pieczone nowalijki, belona i rabarbar … Tatar… zupełnie bez smaku; szkoda, że informację o jakimkolwiek braku doprawiania mięs dostałam dopiero pod koniec mojej kwaszonej kulinarnej wędrówki, zupełnie inaczej by było jakbym miała do dyspozycji świeżo mielony pieprz i dobrą sól;  … było ciężko … nie zachwycał… podany na kromce ciemnego pieczywa z sosem musztardowym i zawinięty w liść czosnku … Dalej … pieczone nowalijki z pokrzywą – pomysł fajny, podanie ciekawe …. smak … przypomniały mi się czasy młodzieńcze kiedy byłam na diecie kapuścianej … I tak czym dalej w las tym dania coraz lepsze …. belona – obroniła się … fajna smaczna rybka z dużą ilością tych pieczonych nowalijek … danie wielce dietetyczne … Deser …. świetny pomysł, przepyszny sos angielski z palonego masła … i jedna łodyga rabarbaru … trochę mało.

Jak ja się cieszę że nie byłam przedmiotem większych eksperymentów,  jak te nieszczęsne larwy trutnia itp… nie chcę się wytrącać z moich przyzwyczajeń smakowych … nie!

Solec 44 … miejsce nietuzinkowe … ze swoją skwaszoną duszą … niewątpliwie miejsce niebanalnych rozwiązań kulinarnych, kunsztu kulinarnego ale czy miejsce do którego chce się wracać???

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *